Sami czy sponsorowani?

Tak sobie czytam Wasze wypowiedzi dot. planów wydatkowych, ilości gości na weselu, masy dodatkowych szczegółów również odpłatnych i trochę Wam zazdroszczę swobody wymyślania sobie całej tej oprawy. Jak Wasi rodzice zareagowali na Wasze plany życiowe, a tym samym na związane z tym koszty? Nasi bardzo się ucieszyli i odparli, że sfinansować imprezę musimy sobie sami, jesteśmy przecież dorośli i odpowiadamy za swoje życie. Trochę nas zatkało, dlatego skromnie-skromnie, ale składamy sobie wszystko własnym sumptem. A może to tak właśnie powinno być? Czy oczekiwanie wsparcia od rodziców przy takiej okazji jest czymś niewłaściwym?

Filipinka

 

Nasi się bardzo ucieszyli i sami się pchają, żeby nam jak najwięcej zapłacić. Dlatego mnie ubierają moi, mojego narzeczonego jego rodzice, prócz tego jego płacą za alkohol, a moi mają sobie jeszcze coś wybrać z kosztorysu. To my mieliśmy ambicję, żeby zrobić wszystko na własny koszt, ale nie chcieliśmy im robić przykrości i w końcu odpuściliśmy.

Ania

 

moi rodzice gotowi byli do sponsorowania calosci (czy raczej polowy) kosztow, stanelo na tym ze mam sie za swoje pieniadze tylko ubrac. Zreszta moja mama juz miala na ten cel uskladane pieniadze chyba kilka lat :-)Mama chlopaka ma troszke gorsza sytuacje finansowa i troche ja ten ogrom wydatkow przeraza.
My jednak nie chcemy zeby nam rodzice wszystko fundowali i chyba ostatecznie oni zaplaca koszty przyjecia weselnego a my cala reszte, przynajmniej tyle na ile nas bedzie stac - bo tak do konca nie policzylismy sumy wydatkow.

Asia

 

W nasz ślu i wesele bardziej zaangazowana jest moja mama , tata natomiast powiedzialł że pomoże oczywiście my chcieliśmy uzbierac jakąś sumkę i się dołorzyć i tak też czynimy jak tylko coś to konsultujemy z moja mamą i dajemy"działkę" mama drugiej strony bo jest sama nawet do tej pory nie wykazała drobnego zaiteresowania ja nawet się cieszę bo wiem czego chcę czego chce Tomek i znam gust mamy wiec jest o.k. jak tylko damy radę to jakąś sumę oddamy rodzica po weselu  choć nając ich nie wezmą ale wtedy może jakiś pprezent w ramach podziękowania!!!!!!!!!!

niecha

 

Nasi sie ucieszyli ale nie zaproponowali żadnej formy finansowania, a samemu głupio było prosić. Poza tym pracujemy od 5 lat i mielismy jakieś oszczędności i stałe dochody wiec wyprawiliśmy cały ślub i wesele sami

Monika

 

U mnie panuje trochę taki wyścig międzyrodzinny i między znajomymi moich rodziców o  to u kogo
będzie najlepiej i najbardziej super. Ponadto nasi rodzice hołdują zasadzie, że to przecież raz w życiu.
Wszystko jest zatem ze sporym rozmachem.

Pewnie, gdybyśmy musieli sami odkładać, nie zdecydowalibyśmy się na taką liczbę gości i jeszcze
na kilka innych pozycji z preliminarza wydatków. Jednak już w początkowej fazie przygotowań uświadomiono nam, że  ma być extra, bo mojej mamie jej ojciec urządził takie weselicho, że krewni do dziś wspominają, zatem u nas też tak ma być.

I nie powiem abym się ostro temu sprzeciwiała....

Jagódka

 

My, gdy zastanawialismy sie wogole, czy robic wesele, zalozylismy, ze jesli bedziemy je robic, to bez obciazania finansowego rodzicow. Wszystko finansujemy sami. Rodzice placa tylko za drobiazgi, jak np. tort itp.
Nie pochodzimy z bogatych rodzin, dlatego nie moglabym dobrze bawic sie na weselu, gdybym wiedziala, ze rodzice musieli sie na nie zapozyczyc. A znam pare osob, ktore tak zrobily. Teraz rodzice splacaja kredyty zaciagniete na wyprawienie hucznego wesela. I to jest dopiero GLUPOTA!!!!

Anula

 

Właśnie  z tego powodu, że płaciliśmy za wszystko sami, liczba gości wynosiła tylko 60. A nawet gdyby finansowali to rodzice to i tak głupio byłoby nam naciągać ich na 100 i więcej osób. Nie można też ich puścic z torbami.

Monika

 


Skarby drogie, (a w szczególności Moniko), mam takie pytanko pomocnicze: czy przed ślubem mieszkałyście/mieszkacie ze swoimi narzeczonymi? A jeśli tak to na jakich zasadach? My zamieszkaliśmy razem 3 lata temu w czterech gołych ścianach (starych), wielkości mieszkanka dla lalek, w których nie było kompletnie nic. Wszystkie nasze zarobione pieniądze szły na bieżące potrzeby remontowo-wnętrzarskie. Toteż do dziś nie udało nam się zaoszczędzić zbytniej fortuny. Co jest z pewnością znacznie łatwiejsze, gdy zarabiając na siebie, mieszka się wciąż u rodziców.

Filipinka

 

My mieszkamy razem i razem spłacamy kredyt za mieszkanie, płaciliśmy za generalny remont (mieszkanie z rynku wtórnego), razem je meblujemy (od zera) i sami wyprawiamy wesele. Dletego też: dziękujemy bankom za konta z kredytem odnawialnym robimy przyjęcie weselne na 50 a nie na 150 osób i nie kupuję sobie sukni za 3000 zł
Choć nie ukrywam, że jak poczytam sobie posty o weselach na 150-170 osób to czasem popuszczam wodze wyobraźni i myślę jak to fajnie byłoby zaprosić wszystkich znajomych ...

Gosia

 

Ja z moim ukochanym będziemy finansować ślub i przyjęcie weselne sami. Pod koniec roku zamierzamy się wprowadzić do naszego mieszkanka więc wydatków czeka nas sporo, do tego trzeba spłacać kredyt. Nie ukrywam, że wesele będzie dla nas dużym wydatkiem mimo, że zamierzamy zaprosić ok. 60 osób. Może to jednak lepiej, że sami wszystko będziemy finansować- nie musimy nikomu być wdzięczni ani mieć wyrzutów sumienia, że wyciągamy tyle kasy od rodziców zwłaszcza jeśli nie są oni zbyt zamożni.
Ja oczywiście nie mam nic przeciwko współuczestnictwu rodzicach w kosztach o ile nie jest to dla nich ogromnym wyrzeczeniem :-)
Nie wyznaję zasady zastaw się a postaw się więc nasze wesele będzie skromne, w końcu wesele nie jest najważniejszym punktem całej imprezy, najważniejszy jest ślub i wyznanie swoich uczuć przed Bogiem i światem :-)
Uf, ale się rozpisałam )
Pozdrawiam wszystkich

Gaba

Przedewszystkim slub i przyjecie weselne zostalo oplacone w pelni naszymi juz wspolnie zaoszczedzonymi pieniedzmi ( przed slubem mieszkalismy razem od jakis 2 lat ) Dlatego tez, nikt nie mial prawa powiedziec, ze to czy tamto mu sie nie podoba, bo nikt oprocz nas do calej tej imprezy sie nie dokladal.  Wszystko zostalo dokladnie zorganizowane tak jak tego chcielismy.  Z drugiej strony, nie moglabym sobie pozwolic na to aby moja mama dokladala sie do tego, skoro zarabia nawet nie cwiartke tego co ja.  Bardzo chciala, pozwolilam jej wiec na  zakup bukietu slubnego , bardzo sie ucieszyla, a dla mnie byl to najpiekniejszy prezent.  O tesciach wspominac nie bede, ale chyba bylo im glupio, ze nawet nie zaproponowali czegos od siebie, i obdarowali nas po slubie "grubym" prezentem. Ogolnie wszystko zachowane bylo w bardzo skromnym ale eleganckim szyku.  I na prawde do dzisiaj ( ale przeciez to bylo tak nie dawno, bo w sierpniu 2001) wspominam ten dzien jako najpiekniejszy i chcialabym go przezyc jeszcze raz bez zadnych wyjatkow Kazdej z was tez tego zycze !!

Agee

 

Ja byłam nastawiona na to, że będę płacić sama, co wydawało mi się naturalne.
Zresztą  b. szybko się usamodzielniłam bo zawsze chciałam się wyrwać spod klosza. Rodzice mnie zaskoczyli swoją decyzją.

Zresztą mam ogromna rodzinę – nie miałabym nawet przy ewentualnym cięciu kosztów- z kogo zrezygnować (z moich znajomych będą 4 osoby...), także gdybym miała uzbnierać na wszystkich sama, to zakładałabym na Forum nowy wątek Panny Młode 2005

Jagódka

 


My mieszkamy razem od 2,5 roku, wynajmujemy urządzone mieszkanie, w które nie inwestujemy, ale za to spłacamy samochód i oszczędności nie mamy żadnych. Natomiast firma wisi nam trochę zaległej prowizji mojego narzeczonego, dlatego wyrwiemy tę kasę, resztę weźmiemy z debetu, a trochę gotówki na załatanie braków na pewno pojawi się z prezentów.

Ania

 

u nas na szczęście za wszystko zupełnie płacą nasi rodzice. Trochę tylko mnie drażni że czasem chcą narzucić rózne rzeczy związane z weselem, które mi się np. nie podobają, twierdząc że to oni robią wesele. ale idzie sie z nimi w końcu ugadać i i tak jest jak ja chcę.

Agunia

 

My jeszcze nie mieszkamy razem, ale w dwoch roznych krajach... Za to kazde z nas od dawna mieszka samo i poza domem rodzinnym. Moja rodzina ogromnie sie ucieszyla ale nikt nie zaproponowal zadnej pomocy. Nie spodziewalam sie jej zreszta. Nie smiem spodziewac sie jakiegokolwiek wsparcia finansowego jezeli mamy wlasne dochody.
Slub, obiad weselny i wszystkie zwiazane z tym wydadki pokrywamy razem z narzeczonym.
Chcielibysmy wyprawic impreze na poziomie i na 100 osob, ale przystopujemy na obiedzie na 40.
Poza tym moim marzeniem jest zamieszkanie razem z mezem jeszcze w tym roku (o ironio!)wiec niewatpliwie czekaja nas nowe wydatki, ktorych jest przez caly bardzo duzo. (lacznie z ostatnio wydanymi pieniedzmi na bilety lotnicze i spotkanie naszych rodzicow).
I znowu sie rozpisalam... chyba jestem gadula. ;-)

Ania

 

U mnie jest wesele na 45 osób i przyjęcie sponsoruje moja mama, z tego 7 osób to rodzina mojego przyszłego męża. Jest mi przykro z tego powodu, staram się zrozumieć przyszłych teściów ale czasami już mam ich dość. Wszystkie koszty pokryje mój przyszły mąż ponieważ tak samo jak ja chcemy żeby ten dzień był wyjątkowy. Dowiedziałam się nawet ostatnio że będą robić remont w domu "a dla syna szkoda takiego wydatku na jedna noc" brzmiała odpowiedź do syna. Zrobiło jemu się bardzo przykro powiedział mi 2 dni później o tym, było mu wstyd za rodziców. Ja bym się chyba wściekła...a teraz to ja niewiem co ja mam jemu poradzić skoro on unosi się honorem

Edyta

 

Nasza sytuacja była taka, że ja jeszcze nie pracowałam, a narzeczony od 2 lat. Za dużych oszczędności nie mieliśmy (też spłacamy autko) i oprócz kilku elementów (stroju młodego, alkoholu, zdjęć) za resztę płacili rodzice. Głos decydujący w wyborze mieliśmy jednak my, nie oni. Jeśli się dało szukaliśmy oszczędności (np. pojechaliśmy domowym autem, nie mieliśmy wideo, bo nie lubimy, wiązankę, butonierki, bukiet świadkowej i dekorację na samochód dostaliśmy w prezencie od znajomego właściciela kwiaciarni itd.)

Madzia

A u mnie podobnie jak u Jagódki, z tą rywalizacją rodzinną. MOi rodzice wyszli z założenia że mają jedną córkę, a jak wychodzi za mąż to cała rodzinka musi być. Wcześniej żenił się brat i wesele było skromniejsze, bo w pośpiechu, kilka osób miało żal że nie byli zaproszeni na wesele. A więc finansują oni, z mojej strony - całościowo - pracuję od kilku miesięcy i stać mnie na razie tylko na opłacenie swojej szkoły, po za tym ja nadal z nimi mieszkam. U Andrea to znowu pierwsze weselicho, a więc coś nowego. I mimo iż od dawna się usamodzielnił, rodzice za punkt honoru wzieli sobie zfinansowanie weselicha

Agnes


Mieszkamy osbno (z rodzicami), ja pracuję a moja połóweczka odrabia wojsko, wesele finansujemy wspólnie tzn. część rodzice część my. Sami się ubieramy, a do całej reszty dokładamy nasze oszczędności. Nasze wesele nie będzie małe (ok. 140 os.-sama rodzinka) ale staramy się jak możemy, aby zbytnio nie obciążyć budżetu rodziców.

Ulcia

Jednego tylko nie rozumiem - przecież wesele organizuje sie po to aby dzieci weszły na nowš droge życia a to nie polega na tym aby one same organizowały sobie wesele. W mojej rodzinie (i narzeczonego) podchodzi sie do tej sprawy w inny sposób: to włanie rodzice organizujš wesele (my jedynie zajmujemy się drobnymi sprawami jak ubranie czy kociół, zdjęcia itp) a oni finansujš resztę. Jest to jak gdyby "pożegnanie" ( w pozytywnym tego słowa znaczeniu)i radoć przed wejciem dzieci w nowš drogę życia.

Pati

 

Pati a moim zdaniem wesele nie organizuje się aby dzieci weszły na nową drogę życia ale żeby podzielić się ze swoimi bliskimi swoim szczęściem i radością. Jeśli rodziców stać na zorganizowanie komuś wesela to jak najbardziej w porządku, ale nie uważam, że jest to ich obowiązkiem a Ty zdaje się trochę tak do tego podchodzisz :-) Dziwne, że nie rozumiesz osób, które sami finansują sobie ślub i przyjęcie. Nasi rodzice nie są bogaci a nie dopuszczam myśli, żeby zapożyczali Bóg wię się jak aby urządzić nam wesele. mogą nam pomóc w wielu innych sprawach a niekoniecznie muszą płacić.

Gaba

 

Gaba, uważam, że masz zupełną rację, ale przyznam, że ja byłam zaskoczona reakcją naszych rodziców. Nie chodziło mi bynajmniej o to, żeby sypnęli mi Bóg wie jaką ilością pieniędzy, bądź zaciągali kredyty na hasło "wesele", ale po cichu miałam nadzieję, że dorzucą jakieś grosiki, choćby dlatego, że my sami nie zarabiamy zbyt rewelacyjnie. Jedyny żal, jaki jest we mnie to niewielkie zainteresowanie z ich strony samymi przygotowaniami, które tłumaczą własnymi, ważniejszymi sprawami.

Filipinka

 

Zgadzam sie z Ulcia i Gaba. Jesli rodzice sa bogaci, to niech placa za wszystko. I pewnie beda sie jeszcze z tego cieszyc, ale jesli sa raczej ubodzy, to nie mozna sprawic, by z okazji slubu dziecka, poczuli sie zle, bo nie stac ich na wyprawienie hucznego wesela...

Anula