podstrona jest częścią serwisu www.informator-weselny.pl 

 

Videofilmowanie – kilka przemyśleń dla zamawiających tą usługę

 

 

Filmowiec na weselu – to już standard. Chociaż nie do końca. Wiele par świadomie rezygnuje z tej formy rejestracji swojej uroczystości. Pragnienie posiadania pamiątki po tym szczególnym wydarzeniu jakim jest ślub i wesele, towarzyszyło ludziom od zawsze. Wieki temu były to relacje kronikarzy, opisy poetów i pisarzy, obrazy pędzlem malowane i wreszcie pierwsze fotografie do których pozowało się przez kilkanaście minut. W końcu próby z taśmą filmową i dopiero od dwudziestu lat jest to oprócz fotografii, również praktyczna technika video.

Ze względu na szczególną wagę wydarzenia, najczęściej zatrudnia się profesjonalistę. Dawniej był to wujek, przyszły szwagier, kolega – ktokolwiek kto był szczęśliwym posiadaczem kamery. Dzisiaj sytuacja jest zupełnie inna. Obok dość drogiego filmowca w uroczystości uczestniczą liczni filmowcy amatorzy w osobach gości weselnych. Bywa, że wśród nich trafi się również jakiś prawdziwy zawodowiec. Jednak funkcja gościa weselnego zobowiązuje do tego aby w tym dniu bawić się a nie pracować. Wujkowi lub cioci może wyjść bardzo fajny film z uroczystości, ale wcale nie musi. Taki jest przywilej amatora. Wynajęty kamerzysta ma tylko jedną możliwość – jemu musi się wszystko udać, bez względu na sytuację, pogodę, warunki itp. Za tą gwarancję płacimy.

Bądźmy jednak świadomi, że to nie kamera robi film, tylko człowiek za pomocą tejże kamery. W tej dziedzinie – jak w każdej innej – działają lepsi i gorsi. Do branży weselnej raczej nie trafiają na stałe absolwenci Łódzkiej Szkoły Filmowej. Zwykle są to pasjonaci z większym lub mniejszym doświadczeniem. Z talentem godnym najlepszych operatorów filmowych, lub też osoby przypadkowe chcące dorobić do pensji. Jakość filmu nie zawsze zależy od rodzaju kamery. Kamerzysta który w czasie rozmowy wstępnej gloryfikuje wyłącznie swój sprzęt, z pewnością nic więcej nie ma do zaoferowania.

Oto kilka przemyśleń, które pomogą Wam podczas rozmów z kamerzystami.

Najpierw trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie – po co ten film. Chcemy zaszpanować przed swoimi gośćmi zamawiając super produkcję najeżoną najnowszymi efektami i animacjami komputerowymi? Czy może ma to być pamiątka wydarzenia do którego wraca się po latach z sentymentem. A może jedno i drugie?

Oglądam z kolegą jego film ślubny sprzed 20 lat. Komputerowe napisy zrobione na komputerze Amiga o schodkowych krawędziach, wściekłych mrugających kolorach i bez polskich znaków. Teksty banalne, wręcz naiwne, wydumane wierszyki po prostu śmieszą. Melancholijna i nieco już naiwna dzisiaj muzyka instrumentalna z udziałem piszczałek, fletów i okaryn przyprawia o mdłości. A jest jej całkiem sporo, wmontowanej zamiast oryginalnej ścieżki dźwiękowej. Kolega w tym czasie ścisza telewizor. Wyprowadzenie z domu i życzenia pod kościołem oglądamy jako niemy film...

Cała zabawa weselna jest przepełniona przeróżnymi efektami z pierwszego amatorskiego miksera Panasonic. Stopklatki, fazowanie ruchu (stroboskop) negatywy, solaryzacje, rozbarwienia, do tego jeszcze latające bociany i gołąbki....To było wtedy niezwykłe. Arsenał efektów świadczył o profesjonalności studia. Koszmar. Kolega przewija materiał i pokazuje tylko te fragmenty gdzie nic się nie dzieje z obrazem. Zmarłego już wujka ma nagranego tylko przez kilka minut – do tego z efektami specjalnymi.

Niestety nie dostał materiału wyjściowego bez efektów. To jest ich jedyna pamiątka. Wczoraj rewelacja, dowód prawie „kosmicznej technologii” film nad którym wszyscy się zachwycali – dzisiaj największa chała. Jak na ironię co pewien czas obraz przesłania nam plansza reklamowa „Profesjonalne videostudio tel...” i tak z już nieaktualną numeracją gdyby przypadkiem jakiś ekscentryk chciał to zamówić.

A jak za kilkanaście lat będzie odbierany współczesny film weselny? Oby nie podobnie. Warto się już teraz nad tym zastanowić zanim zaczniemy upiększać nasze widowisko.

Surową – nie zmontowaną kasetę z wesela po prostu się ogląda. Nikt się nie zastanawia kto ją nakręcił i jaką kamerą. Ważna jest sama uroczystość i osoby biorące w niej udział - młodsze o dwadzieścia lat...

Nie mam nic przeciwko montowaniu wesel i wzbogacaniu ich o coraz to nowsze efekty cyfrowe. Użyte świadomie sprawiają, że film jest ciekawszy i bardziej dynamiczny. Może warto poprosić kamerzystę także o wersję w stanie „surowym” tak jak to było nagrane, czy też odkupić nośniki. Oglądalność Waszego filmu „montowanego” przewiduję na około pół roku. Później zwykle ląduje na półce, a z okazji 25 rocznicy ślubu z pewnością sięgniecie po „oryginał”

Osobny temat to trwałość współczesnego zapisu. Wszyscy zapewniają, że zapis cyfrowy w odróżnieniu od analogowego jest niemal wieczny. Pewnie tak, ponieważ ta technologia zapewnia zachowanie czystego sygnału. Ale jest też różnica kiedy Wasz słodki bobasek włoży paluszek do kasety VHS czy przejedzie pazurkiem po płytce DVD.


Czas wybrać kamerzystę. Mamy kilka typów do wyboru.

Kamerzysta Reżyser dyktator. Będzie Was ustawiał niemal do każdego ujęcia. Będzie powtarzał niektóre sytuacje, wstrzymywał ceremonię aby się dobrze ustawić z kamerą. Przemebluje Wasze mieszkania, ustawi wszystkich do błogosławieństwa w odpowiedniej kolejności, będzie zarządzał co gdzie i w którym momencie ma się odbywać. Zmusi Was do różnych wyczynów aktorskich. Pomachać do kamery, pocałować się na zawołanie, zatańczyć super miłosny taniec, wyjść z sali i pomachać na końcu filmu itp. Waszą salę weselną zamieni w studio telewizyjne umieszczając halogeny po 500W w każdym kącie świecąc prosto w oczy. Goście weselni będą musieli odpowiadać na różne, często głupie pytania w specjalnych wywiadach

Kamerzysta Dokumentalista. Trudno go opisać, bo zwykle mało go widać. Rejestruje świat taki jakim jest. Mała lampka na kamerze, sala oświetlona dyskretnie światłem rozproszonym na suficie lub korzysta z światła zastanego. Zwykle nie wchodzi w bliższe zażyłości z Młodą Parą. Robi to co do niego należy i znika.

Kamerzysta Imprezowicz. Bardzo się ucieszy widząc na weselu zaprzyjaźnioną kapelę. Od czasu do czasu wyjdzie z kamerą na parkiet popatrzeć na fajne dziewczyny. Ma własnego kierowcę, lub takowego się domaga bo z reguły nie jest w stanie sam wrócić do domu. Ten typ powoli już wymiera. Duża konkurencja innego typu osobników no i wątroby już nie takie jak kiedyś.

Kamerzysta Niespodzianka. Zwykle jest to kumpel kamerzysty reżysera który przyjął więcej zleceń niż może zrealizować w jedną sobotę. Błyska oczami na lewo i prawo zadając pytanie „kurna co ja tutaj robię!” Wystraszony bardziej od Pana Młodego. Nie nadąża za akcją bo nie zna scenariusza.

Kamerzysta nie spełniony w Hollywood. Zakręcony pasjonat. Wszystko co zarobi inwestuje w najlepszy sprzęt. Ma wszystko. Od latających kamer poprzez te jeżdżące w kościele na szynach aż po podwodne robiące ujęcia z punktu widzenia kropielnicy. Dopóki nie wypali się jego pasja lub nie zauważy go świat telewizji czy filmu macie szansę na ciekawy film.

Który kamerzysta byłby najlepszy dla Waszej uroczystości? Moim zdaniem ten drugi z niewielką domieszką tego ostatniego i szczyptą pierwszego.

Kamera rejestruje wizerunek zewnętrzny. Nie ma jeszcze urządzeń do rejestracji Waszych prawdziwych wewnętrznych przeżyć. Tego typu film może powstać jedynie w Waszej wyobraźni. Można wprawdzie coś zdziałać poprzez odpowiedni montaż i reżyserię. Będzie to jednak świat widziany oczami autora. Przeciętny filmowiec weselny przy tak masowej i powtarzalnej produkcji filmów weselnych raczej nie jest wstanie stworzyć dzieła które będzie przypisane konkretnym osobom. Zbyt krótko się znacie i temat troszkę za bardzo banalny. Wasz wizerunek będzie raczej nieprawdziwy, cukierkowy i tuzinkowy. Kamerzysta powinien się skupić przede wszystkim na poprawnej rejestracji rzeczywistości którą Wy wokół siebie kreujecie i tylko dyskretnie pomóc gdy znajdzie się taka potrzeba.
Tak jest bezpieczniej i pewniej, że za kilkanaście lat nie powstydzicie się tej produkcji.


Mając wytypowanego filmowca, można przyjrzeć się technice w jakiej zostanie to wszystko zrealizowane. Każdemu bardzo imponuje, kiedy ma świadomość, że specjalnie dla niego zaangażowano najnowsze zdobycze techniki. Zwłaszcza kiedy utwierdza nas w tym nasz ‘fachowiec” Otóż rzeczywistość nie jest aż tak różowa.
Prawie cały sprzęt używany do filmowania wesel jest bardzo dobrym sprzętem AMATORSKIM. Naprawdę profesjonalna kamera kosztuje kilka lub kilkanaście razy drożej. Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie kręcił tą kamerą kilkugodzinnych tasiemców weselnych kiedy za kilkuminutową reklamówkę dla telewizji można zarobić tym sprzętem 10 razy więcej niż na weselu.

Sprzęt amatorski nie jest szczytem super techniki, a jedynie chłodną kalkulacją producenta – co klientowi dać i za jaką cenę, aby osiągnąć większy zysk niż konkurencja.
Oczywiście nie ma się co załamywać. Nasze potrzeby nie są aż tak wielkie żeby rujnować budżet weselny ściągając ekipę telewizyjną. A jeżeli w przyszłości zostaniecie parą prezydencką to stacje nie pogardzą nawet nagraniem z telefonu komórkowego.

Mimo wszystko, jeżeli jest to możliwe, warto zadbać aby nagranie zostało zrobione w formacie panoramicznym 16:9 i w jakości HD. Jeżeli jeszcze nie macie takiego telewizora to na pewno niebawem go kupicie.








  podstrona jest częścią serwisu www.informator-weselny.pl